Noc jak noc, noc jak inna, noc jak każda
Ona zostawała sama
Nie przed telewizorem, ale lustrem, oglądając dramat
Ona złapana w pułapkę strachu
Nie tylko wzrokiem chciała dotykać krawędzi dachu
Wybaczyć, to zakochać się w ostatni dzień przed śmiercią
Przed trzecią najebany trzasnął drzwiami
Wtem budząc ją zamienił koszmar w jej najpiękniejszy sen
Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
Czy to już koniec?
Jeszcze jedna szansa…
To tylko życie
Nie zatrzyma go pauza